Już niespełna rok pozostał do Igrzysk Olimpijskich w Tokio, wiec świat odlicza nieubłaganie płynący czas.

Tak też i ja realizuję plan przygotowań z myślą o tej największej imprezie sportowej czterolecia. Tym razem będzie więcej czasu, ponieważ “pięciolatka”. Mieliśmy mieć Tokio 2020, będzie Tokio 2020 w 2021 roku. Osobiście obawiam się czy Igrzyska za rok odbędą się, ale formę przygotuję na 100% swoich możliwości!
Parę dni temu wróciłem z pierwszego obozu  kadry w COS OPO Spała w tzw. “nowej rzeczywistości”. Obostrzenia w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich widać było na każdym kroku. Plan treningowy rozpisany przez brata trenera Krzysztofa zrealizowałem. Nie było lekko, ale kto powiedział, że będzie?
Wracam do domu, by odsapnąć po wykonanych obciążeniach, a tam cała moja rodzina. I tutaj kończy się beztroskie życie sportowca – “wyprano, ugotowano i podano do stołu” 🙂  Robię zakupy, naprawiam to co czekało na mój powrót, wykonać trening, następnie opieka czy usypianie dzieci to obowiązki życia codziennego. Ale już myślę o kolejnym obozie. Trening w warunkach domowych nie daje tyle możliwości co obóz. Nie ma czasu na odpoczynek, na wszystko i dla wszystkich muszę znaleźć czas. Cieszę się, że znów możemy trenować w profesjonalnych warunkach jakie dają nasze COS-y. Zauważyłem jednak, że ostatnio czas biegnie nieubłaganie, a dzieci jakoś szybciej rosną. To o czymś świadczy 🙂
Pozytywne i budujące jest również to, czego dokonała FKS Stal Mielec, awans po 24 latach! do ekstraklasy piłkarskiej. Brawo, brawo panowie.
Mam nadzieję, że tak pozostanie i będzie tylko lepiej 😉😃
Świadomość, że jestem kowalem własnego losu i nikt za mnie treningu nie wykona, motywuje tym bardziej do sumiennej pracy.
Pozdrawiam R.A